2 CZERWCA 2020

Oskar Kwiatkowski: Najbardziej cieszę się z regularności

Miniony sezon był bardzo udany dla Oskara Kwiatkowskiego, który niemalże na stałe zagościł na czołowej "16" Pucharu Świata. Nasz snowboardzista osiągnął również kolejny znaczący sukces i po raz drugi w karierze stanął na pucharowym podium. Podpieczny Oskara Boma zajął trzecie miejsce w Pucharze Świata w szwajcarskim Scuolu, gdzie właśnie przed dwoma laty po raz pierwszy zameldował się w ścisłej światowej czołówce. - Cieszę się, że zrealizowałem jeden z celów, który postawiłem sobie przed sezonem i regularnie meldowałem się TOP-16 Pucharu Świata - podkreśla Kwiatkowski.

Mimo wielu obostrzeń, które spowodowane były pandemią koronawirusa, Oskar Kwiatkowski dobrze przepracował czas indywidualnych treningów i w dobrej dyspozycji rozpoczął wspólne przygotowania do sezonu. - W sumie ta cała sytuacja nie wpłynęła tak bardzo na moje przygotowania do kolejnego sezonu. Przedwcześnie zakończyliśmy starty, bo odwołano nam dwa ostatnie Puchary Świata, ale dzięki tej sytuacji mieliśmy również czas na odpoczynek i regenerację po sezonie zimowym - opowiada Oskar Kwiatkowski. - Nastepnie po krótkiej przerwie od treningów każdy na własną rękę trenował głównie wytrzymałość ze względu na zamknięte obiekty sportowe. Teraz ćwiczymy już w grupie razem z naszymi trenerami i z tego bardzo się cieszę - dodaje.

Trening w górach był ulubioną formą aktywności Oskara Kwiatkowskiego w czasie indywdiualnych przygotowań. - Raczej staram się nie trenować samemu tylko zawsze mieć obok siebie kogoś mocniejszego. Mam kolegę, z którymi jeźdżę na rowerze. Drugiego, z którym biegam i tak u mnie przebiegają treningi realizowane we własnym zakresie - wyjaśnia 24-latek. - Bardzo lubię spędzać czas w górach. Mam kolegę z którym regularnie chodzę po Tatrach. Często wstajemy po czwartej i wybiegamy przed piątą, aby kolega zdążył na siódmą do pracy, a dla mnie jest to bardzo fajna aktywość z samego rana - dodaje. - Bardzo lubię Zakopane. Mamy tutaj fajny klimat do trenowania w lecie. W zimie brakuje jednak odpowiednich stoków narciarskich do trenowania na wyższym poziomie, ale za to mamy góry. Pomiędzy wyjazdami na zawody możemy chodzić w Tatry na skitury. Jak tylko jestem na miejscu, to staram się koszytać z uroków naszych pięknych gór - podkreśla Oskar Kwiatkowski.

Mimo iż nasz snowboardzista uwielbia Tatry, to cieszy się na kolejne zgrupowanie w Centralnym Ośrodku Sportu w Cetniewie. - Można powiedzieć, że ośrodek w Cetniewie jest najlepszym COS-em w Polsce. Jest bardzo dobrze wyposażony, jeśli chodzi o różnorodność obiektów sportowych, jak i odnowy biologicznej. Poza tym jest tam przepięknie i możemy pooddychać jodem, czego w górach nie mamy. Zaraz przy ośrodku jest również plaża, dlatego po treningu mamy możliwość kąpieli w morzu. Chociaż w tym roku pewnie ze względu na aktualną sytuację nie będzie to możliwe - zaznacza podopieczny Oskara Boma. - Cetniewio pod względem różnorodności jest naprawdę super. Zmiana miejsca i klimatu w okresie przygotowawczym jest dla nas naprawdę ważna, mimo iż nad morzem realizujemy podobny rodzaj treningu jak w Zakopanem. W Cetniewie mamy do dyspozycji większą ilość bieżni oraz siłowni - dodaje.

Sezon zimowy był udany dla naszego snowboardzisty, który po raz kolejny wskoczył na podium Pucharu Świata. Kwiatkowski wygrał również Puchar Europy w Hochfuegen, a także zapisał na swoim koncie dwa drugie miejsce w zawodach tej rangi. - Po tym sezonie moge stwierdzić dwie rzeczy. Jestem zadowolony z zimy, ale również czuję niedosyt. Cieszy mnie fakt, że od początku sezonu kręciłem się w czołówce Pucharu Świata i to dodało mi takiej pewności siebie. Sezon skończyłem na 12. miejscu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w slalomie gigancie równoległym i to osiągnięcie cieszy mnie nawet bardziej niż jedno trzecie miejsce. Często bywałem w najlepszej "16" i jestem z tego zadowlony, że ten cel, który założyłem sobie przed sezonem, aby równo jeźdźić przez całą zimę, wykonałem - zaznacza polski snowboardzista. - Tak naprawdę, kiedy awansowałeś do finałowej "16" nie ma znaczenia czy byłeś pierwszy czy 16. po kwalifikacjach, bo w finałach może zdarzyć się wszytsko i każdy ma szansę na zwycięstwo. Dlatego duży niedosyt czuję wtedy, kiedy będąc w TOP-16, nie stanąłem na podium - podsumowuje Kwiatkowski.

Źródło: Anna Karczewska / PZN