Nowa obrotowa kamera
Wisła - skocznia narciarska Malinka


Kliknij i oglądaj - Kamery on-line

Grudzień 2018
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
01 02
03 04 05 06 07 08 09
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31
Wszystkie wydarzenia...

Następne zawody

W chwili obecnej nie dysponujemy żadnymi informacjami.

Piknik "Ćwicz z Mistrzem"

Szukaj w serwisie

PZN  »  Skoki  »  Aktualności

Aktualności

Łukasz Kruczek (fot. Alicja Kosman / PZN) Łukasz Kruczek (fot. Alicja...

Łukasz Kruczek komentuje zmiany w skokach

15-10-2012
- Zmierzamy ku połączeniu zimy z latem. Już teraz można organizować Puchar Świata na rozbiegach ceramicznych, więc co stoi na przeszkodzie temu, żeby organizować Puchar Świata we wrześniu? A jeśli za jakiś czas będziemy mieć wszystkie skocznie z lodowym rozbiegiem od 15 października, to możemy też skakać na lodzie zanim spadnie śnieg. Siłą rzeczy kiedyś dojdziemy do tego, że Puchar Świata zostanie przedłużony - uważa trener kadry polskich skoczków Łukasz Kruczek. Zapraszamy do lektury pierwszej części wywiadu, w której trener komentuje zmiany wprowadzone przez kongres w Zurychu, a także odnosi się do pomysłu wydłużenia sezonu zimowego.

Alicja Kosman (PZN), Robert Osak (Winterszus.pl): Na kongresie w Zurychu znów zmieniono zasady dotyczące kroju kombinezonów. Mają być podobno szersze o 2 cm.

Łukasz Kruczek:
Zmiany, które zostały zatwierdzone, zaszły na wniosek trenerów. Gdy na wiosnę wprowadzono „zero tolerancji”, pojawiły się problemy z rozpadającym się materiałem, uciskającym ciało, zbyt mało elastycznym kombinezonem itd. Kombinezon pękał na szwach, sam się rozwarstwiał, zaczynał naciągać i bardzo szybko przestawał przestrzegać regulaminu. To była gonitwa nawet nie kontrolerów i zawodników, tylko tych, którzy te kombinezony przygotowują. Co konkurs zawodnicy przychodzili i na nowo mierzyliśmy kombinezon.

- Przez cały ten okres czasu nie dostaliśmy żadnego nowego materiału, z którego można by uszyć kombinezon w nowym kroju. Żeby wedle przepisów uzyskać obwód ciała równy obwodowi kombinezonów, trzeba było szyć kombinezony mniejsze niż obwód ciała z materiału, który nie jest rozciągliwy. Dlatego też dochodziło do cierpnięcia rąk. Banalne kwestie, ale dość istotne. Trenerzy złożyli więc wniosek, żeby kombinezon był na zero, ale mierzony po jego wewnętrznym obwodzie. Teraz mamy więc praktycznie „zero tolerancji od wewnątrz”, a wcześniej było „zero tolerancji od zewnątrz”. Kombinezon ma teraz opinać ciało, ale go nie uciskać. Jak to będzie działać w praktyce, to już jest interpretacja osób kontrolujących, natomiast z tego co mówili, to ma to wyglądać jak do tej pory – w momencie, kiedy widać, że kombinezon jest luźny, będzie on mierzony. Myślę, że jest to zmiana subtelna, ale niezbędna.

Jakie problemy mogą się pojawić tej zimy w związku z kolejną zmianą?

- Mogą się chyba tylko pojawić problemy z wiatrem i działaniem całego systemu z nim związanego. Zimą większość konkursów jest rozgrywana przy wietrze tylnym, czego praktycznie nie mieliśmy tego lata. Jedyne dwa konkursy przy tylnym wietrze to zawody w Wiśle, gdzie w zasadzie była cisza i kwalifikacje w Klingenthal. Faza testowa za nami, ale tak naprawdę dopiero zimą odczujemy co to naprawdę znaczy dla nowych kombinezonów wiatr z tyłu.

Ale na treningach mieliście pewno do czynienia z tylnym wiatrem?

- Tak, wiele razy. Wiemy co się dzieje, są bardzo skrajne różnice. I to nie kilka, lecz kilkanaście metrów, w zależności od tego, czy wieje z przodu czy z tyłu.

Czy w związku z coraz większą zależnością skoczka od wiatru zajdą jakieś zmiany we współczynniku za wiatr?

- Nie, żadnych. Jest tendencja do utrzymania pewnej losowości w skokach, ponieważ to jest przypisane do tej dyscypliny.

Ostatni konkurs Letniej Grand Prix był skrajnie losowy.

- Zgadza się, był skrajnie losowy, były wielkie dyskusje o sposób puszczania. Latem nie było korytarza, ma być przywrócony dopiero zimą na najważniejsze imprezy. Co innego jest gdy ktoś ma 0,5 m/s z przodu, a ktoś inny 3 m/s z tyłu, a mimo to wszyscy są puszczani. Warunki były skrajne, ale też właśnie takie jest Klingenthal. Ono zawsze było skrajne! To taka skocznia, że gdy wieje południowo-zachodni wiatr, to mamy do czynienia z wiatrem z tyłu, z boku przez próg i z przodu na dole. Tak już jest i trzeba się z tym liczyć w Klingenthal.

Wprowadzono korytarz wietrzny, jednak tylko na najważniejszych konkursach – igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach świata.

- Dobre choć i to. Trzeba też patrzeć na to z tej perspektywy, że Pucharów Świata jest dwadzieścia kilka. Można mieć raz pecha, ale raz szczęście, wszystko się powinno zbilansować. Myślę, że nie będzie zawodnika, który trzydzieści razy z rzędu będzie miał pecha. Natomiast nie wyobrażam sobie sytuacji, że ktoś, powiedzmy starszy zawodnik, przygotowuje się do ostatnich w życiu igrzysk olimpijskich, mamy w konkursie wietrzne warunki i on jedzie w skrajnie złych. To jest nie fair. Odpada przy pierwszej serii mimo tego, że był w super formie. Całe przygotowania stracone.

Teraz bez korytarza jeszcze więcej będzie zależeć od subiektywnej opinii Mirana Tepesa.

- To jest jego subiektywna opinia, ale ja bym nie chciał stać na jego miejscu. Nie ma konkursu, w którym nawet jak by się wszystko zrobiło laboratoryjnie, żeby nie znalazł się jeden-dwóch, którzy wieszaliby na nim psy, że coś źle zrobił. Trudna sytuacja, wiele od niego zależy, ale to już nie pierwszy rok jego pracy i pewno nie ostatni. Dla Tepesa to w ogóle podwójnie trudna rola, bo w zawodach startuje też jego syn. Byłem świadkiem wiele razy jak puszczał swojego syna w złych warunkach. Gdy pozwoli mu skakać w dobrych warunkach, zaraz odzywają się głosy, że faworyzuje syna. Gdy puści go w złych, na pewno syn nie daje mu żyć w domu.

Co z możliwością zmiany długości rozbiegu przez trenera?

- Będzie można obniżyć rozbieg maksymalnie o pięć belek. Do tej pory to było nieuregulowane, natomiast chyba ktoś się w końcu połapał, że w tym systemie była luka. Kiedyś obliczyliśmy, że w Ałmatach można było obniżyć rozbieg na najniższą belkę i przy ustanym skoku by się prowadziło, ponieważ zawodnik dostałby bardzo dużo punktów za skrócony rozbieg.

Będziesz korzystać z tego przywileju?

- To dyskusyjna kwestia. To przerzucenie części odpowiedzialności z jury na trenera. W tej chwili można trzymać w miarę wysoki rozbieg, puścić długie skoki, a jeśli trener jest przekonany, że to będzie dla jego zawodnika niebezpieczne, to może obniżyć belkę. Tak zrobił Alex Pointner w przypadku Thomasa Morgensterna i to całkiem nieźle funkcjonowało, wszystko szło sprawnie. Pytanie co będzie gdy trafimy na skocznię, gdzie nie da się tak szybko zmienić belki - stracimy czas. To ryzyko. Mam dobre warunki, więc obniżam rozbieg, a w tym momencie warunki się zmieniają na złe i co wtedy? Zawodnik dostanie plus-punkty, ale i tak nie ma żadnych szans. To musi być dobrze przemyślane i wymaga dobrej współpracy w sztabie, bo trener widzi tylko część skoczni. Wokół skoczni muszą być umieszczeni inni ludzie ze sztabu i szybko przekazać trenerowi co się dzieje z wiatrem.

A jak to wygląda w praktyce?


- Do tej pory zgłaszaliśmy to delegatowi, natomiast teraz będzie to wyglądało tak: na ekranie dotykowym wyskakuje belka zawodnika i wtedy mam 15 sekund na naciśnięcie przycisku „zmień belkę”. Gdy wcisnę ten przycisk, pojawia się wybór o ile belek chcę zmienić rozbieg. Od razu to samo widzi Miran, naciska „akceptuj” i natychmiast zaczyna się procedura zmiany belki. Decyzji nie można cofnąć.

Walter Hofer powiedział ostatnio, że gdyby pomysł z zawodami na Stadionie Narodowym wypalił, to możliwe jest wydłużenie sezonu zimowego o co najmniej miesiąc. Co o tym sądzisz?


- Siłą rzeczy kiedyś dojdziemy do tego, że Puchar Świata zostanie przedłużony. Są w FIS-ie osoby dążące do połączenia lata i zimy. Musimy popatrzeć na to z tej perspektywy, że duża część konkursów Pucharu Świata jest stała, wiele skoczni jest co rok w kalendarzu i nie mogą z niego wypaść, bo to żelazne punkty sezonu. W kolejce stoją: Soczi, Pyeongchang, Czajkowski, Ałmaty, Erzurum, Neustadt… Gdzie wcisnąć te konkursy? Jeśli chcemy dać im szansę, to albo przedłużamy sezon albo kogoś wyrzucamy. Żeby kogoś wyrzucić, muszą być podstawy mówiące o tym, że tam nie da się przeprowadzać konkursów. Lepiej przedłużyć sezon. Szukamy po krańcach, bo wiadomo, że zima trwa różną ilość dni w zależności od miejsca. W marcu można skakać tylko w określonych miejscach – może Ałmaty, Czajkowski. W drugą stronę? Wtedy zmierzamy właśnie ku połączeniu zimy z latem. Już teraz można organizować Puchar Świata na rozbiegach ceramicznych, więc co stoi na przeszkodzie temu, żeby organizować Puchar Świata we wrześniu?

Zmęczenie skoczków?

- A NBA, piłka nożna, tenis? Grają non stop. Jeśli wszyscy będą skakać non stop, to wszyscy będą równo zmęczeni. Druga kwestia – jeśli konkursów będzie 40, to w czym problem, żeby 10 odpuścić i startować tylko w 30? Można trochę odpuścić, bo wtedy jest większa szansa, żeby się lepiej przygotować i więcej punktów zgromadzić kiedy indziej. Myślę, że do wydłużenia sezonu dojdzie i tak.

A nie będzie potrzeba czasu na przejście z letniego skakania na ceramice na skoki zimowe na lodowych torach?

- Zrobimy płynne przejście. Od dwóch lat mało kto jeździ na coś takiego jak pierwszy śnieg. Przykład z tego roku – w tej chwili kończymy skakać na ceramice. Lód zaczyna się od 17 października. To tylko 6 dni przerwy między sezonem letnim a zimowym. Zimą  rozbieg lodowy jest tak samo stosowany na skoczni w Erzurum, Ałmatach, Klingenthal, Oberstdorf ie itp. Zeskok jest igelitowy, ale to już jest różnica mało istotna. Ważny jest rozbieg, to jedyna zmienna. Jeśli za jakiś czas będziemy mieć wszystkie skocznie z lodowym rozbiegiem od 15 października, to możemy realizować Puchar Świata od 15 października – zyskujemy dodatkowy miesiąc.

Drugą część wywiadu, dotyczącą planów naszej kadry, opublikujemy niedługo.
Źródło: Alicja Kosman / PZN, Robert Osak / Winterszus.pl
Najnowsze aktualności:

Komentarze użytkowników:
Autor:~Fanka   Data: 2012-10-11 14:42:46

Wiecie ludzie co? mi po prostu odechciewa już oglądac te dyscypline i mam dośc zastanawiania się dlaczego wygrywa jeden tylko punktami z kosmosu a drugi choć skacze najdalej przegrywa. Co rusz to FIS wprowadza jakieś zmiany to chyba jedyna dyscyplina na świecie, w której tak majstrują z przepisami nie ma drugiej takiej. Zwykły widz czy kibic już tak zgłupiał od tego wszystkiego, że ma się dość.

Autor:~Raku   Data: 2012-10-11 14:42:26

"Są w FIS-ie osoby dążące do połączenia lata i zimy." - TYLKO NIE TO! Jak "zimowe" skoki latem to tylko na drugiej półkuli...

Twój komentarz:
Maksymalnie 1000 znaków.
wstecz


Realizacja Ideo
CMS Powered by Edito

Strona główna  |  Mapa serwisu  |  Kontakt
Copyright © 2016 Polski Związek Narciarski (Polish Ski Federation). All rights reserved.