Nowa obrotowa kamera
Wisła - skocznia narciarska Malinka


Kliknij i oglądaj - Kamery on-line

Styczeń 2020
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
01 02 03 04 05
06 07 08 09 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
Wszystkie wydarzenia...

Następne zawody

W chwili obecnej nie dysponujemy żadnymi informacjami.

Walny Zjazd Sprawozdawczo-Wyborczy PZN - Kraków, 30.06.2018

Szukaj w serwisie

PZN  »  Kombinacja  »  Aktualności

Aktualności

fot. Alicja Kosman fot. Alicja Kosman

Cały czas trzeba mieszać

08-12-2009

Dziadek, Franciszek Groń-Gąsienica, zdobył dla Polski pierwszy medal na zimowej olimpiadzie – brąz w kombinacji norweskiej w Cortina d’Ampezzo. Ojciec, Lech Pochwała, jest trenerem w tej samej dyscyplinie. Tomasz Pochwała przez 14 lat był skoczkiem narciarskim, ale w końcu postanowił pójść w ich ślady. Po roku treningów znalazł się w kadrze kombinacji norweskiej.

 

Alicja Kosman: Ciężko było zmienić dyscyplinę ze skoków na kombinację norweską?
Tomasz Pochwała: Początki są oczywiście najcięższe, więc dokładnie tak było. Ale teraz idzie już coraz lepiej. Technikę biegową trenowałem właściwie od maleńkiego dziecka, więc tu nie było problemu. Pracowałem i wciąż pracuję głównie nad siłą i wytrzymałością.
Skąd w ogóle decyzja o zmianie?
- Od dłuższego czasu myślałem nad tym, aby spróbować sił w kombinacji. W końcu pewnego dnia natchnęło mnie i zdecydowałem. Tata i mój klub Wisła Zakopane bardzo mnie wsparli, więc od początku nie było problemów. Atmosfera w kadrze kombinatorów jest bardzo miła i dobrze się tu czuję.
Trening biegowy wpływa na pogorszenie twoich skoków?
- Wiadomo, spada dynamika i moc. Ale jeśli skok technicznie wyjdzie poprawnie, wtedy nie mam problemów z uzyskaniem dobrej odległości.
Już w pierwszym roku startów zostałeś Mistrzem Polski.
- Cieszę się bardzo, że się udało. Jestem zadowolony zwłaszcza dlatego, że konkurencja była duża.
Adam Cieślar i Paweł Słowiok są ostatnio w bardzo dobrej formie i naciskają na was.
- To bardzo dobrze, bo im wyższy poziom osiąga jeden czy dwóch zawodników, tym szybciej dźwiga się cała grupa.
Jak oceniasz swój występ w Lillehammer?
- Biorąc pod uwagę moją formę, uważam, że dobrze. Skoki mogły być lepsze, ale brakowało nam oskakania. Muszę to poprawić. Nerwowe oczekiwanie na bagaże również nie sprzyjało koncentracji. Sprzęt dotarł dopiero w sobotę, poza moimi kombinezonami. Te, na szczęście, uszył mi pan Szostak specjalnie na zawody w Lillehammer.
Brak sprzętu miał wpływ na wasz występ?
- Właściwie aż do zawodów nie mieliśmy porządnego treningu. Siedzieliśmy w samych dżinsach. Potem, kiedy dostaliśmy dresy, mogliśmy w końcu pójść na siłownię. O skokach nie było mowy.
Juniorzy są już z wami w Norwegii?
- Przylecieli już w piątek wieczór. Weekend spędzili na bieganiu. Od poniedziałku trenujemy już wszyscy razem. Większy akcent kładziemy teraz na skoki. Dwa razy dziennie trenujemy na skoczni, do tego jeszcze dochodzi trening na biegówkach. Biegaliśmy już wczoraj wieczór, dziś po południu też się wybieramy. Jak to w kombinacji, cały czas trzeba mieszać.
Warunki w Lillehammer dopisują?
- Co prawda przyszła odwilż, ale śniegu tutaj jest dużo. Duża skocznia świetnie przygotowana, jest też system mrożenia torów. Wiatr nie przeszkadza, więc skakać można spokojnie.
Jakie są dalsze plany?
- Trenujemy do czwartku, a w piątek rano wracamy do Polski. Zawodów w Harrachovie nie będzie. Zamiast tego organizatorzy Pucharu Świata chcą dołożyć konkurs w Ramsau w piątek, 18. grudnia. Jeszcze nie wiadomo, czy indywidualny, czy drużynowy. Decyzję podejmą w czwartek.

Źródło: Alicja Kosman/PZN
Najnowsze aktualności:

Twój komentarz:
Maksymalnie 1000 znaków.
wstecz


Realizacja Ideo
CMS Powered by Edito

Strona główna  |  Mapa serwisu  |  Kontakt
Copyright © 2016 Polski Związek Narciarski (Polish Ski Federation). All rights reserved.